Aktualności

  • G4 i SP10 z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Karola Miarki

JAK MILE I POŻYTECZNIE SPĘDZIĆ CZAS W SOBOTNI WIECZÓR?

Date: Grudzień 5, 2016 Author: admin Categories: Aktualności

„Po to się je, aby żyć, nie zaś po to żyje, aby jeść…”, czy „ Bez posagu!” – słynne zdania z komedii Moliera „Skąpiec” powodowały szczery śmiech i niewątpliwie zapadły w pamięć widzów spektaklu w krakowskim Teatrze Groteska. Wieczorny, sobotni wyjazd do teatru to dla uczniów naszego Gimnazjum przyjemność, nie zaś przykry obowiązek, więc tym razem drugoklasiści (2b i reprezentantki 2a) ochoczo stawili się na miejscu zbiórki i dzielnie znieśli „trudy podróży”, podczas której nie wszystkim, niestety, udało się złapać odpowiedniego, pożądanego pokemona. Za to niektórym udało się przeczytać książkę!
Kraków przywitał złaknionych „strawy duchowej” mżawką i tłumem spieszących dokądś ludzi.
Już w gmachu teatru, po krótkim oczekiwaniu – młodzi widzowie zajęli swoje miejsca – niemal wszyscy w pierwszym rzędzie. Jeszcze przed spektaklem, na wniosek obsługi widowni, intensywnie poszukiwali zaginionego grosza Skąpca, dzięki któremu można było otrzymać bezpłatne, podwójne zaproszenie na dowolnie wybrany spektakl. Niestety, tym razem się nie udało i żaden z brzezińskich gimnazjalistów nie odnalazł grosza! Było blisko – bilety odebrał sympatyczny chłopak zajmujący miejsce w trzecim rzędzie…
Spektakl okazał się bardzo zabawny, gra aktorska – sugestywna, a kostiumy – wyjątkowe. Szczególnie podobał się strój Strzałki i różowe pończochy oraz takież buty Kleanta. Niektórzy zwrócili baczną uwagę na mocno podarte spodnie kucharza i stangreta w jednym – Jakuba, no i podkreślające atuty – suknię i pelerynę Frozyny.
Mimo skromnej dekoracji – z łatwością można było rozpoznać zmianę scen i skupić się na treści wygłaszanych przez aktorów kwestii. Monolog Strzałki, a także jego wyjście z papierowymi samolotami do publiczności, spotkały się z gorącym przyjęciem, podobnie jak brawurowo odegrana scena ze swatką – Frozyną. Już podczas antraktu uczniowie deklarowali, że komedia bardzo im się podoba i świetnie się bawią. W drugiej części było równie intensywnie i zabawnie, toteż wszyscy opuszczali budynek teatru uśmiechnięci i zadowoleni, w pełnej gotowości do spożycia pokrzepiającego posiłku.
Mimo późnej pory oraz niesprzyjającej aury – nikt nie narzekał i nikt nie zraził się tym, że ulubiona (ekskluzywna!) restauracja nieopodal Rynku, była w remoncie. Dłuższy spacer tylko wyostrzył apetyty i uświadomił wielu, że Kraków to miasto tętniące życiem do późnych godzin nocnych (a może wczesnych porannych?)
Blisko północy dzielni miłośnicy teatru stawili się w Brzezince i po powrocie z rodzicami do domów – z pewnością udali się w objęcia Morfeusza.
Wrażenia z tego wieczoru bardzo pozytywnie usposobiły niektórych do takiej formy spędzania wolnego czasu i skłoniły do planowania kolejnej wizyty w teatrze.